Po skroconym tlumaczeniu Purdy 'ego, Biersack zaklął kilkakrotnie.
Spojrzal na swoje nadgarstki, zakute w zelazne obręcze i szarpnął się z całej siły.
Poczuł, jakby przeszyl go prąd i,nagle wycienczony, zwiesil smutno głowę.
-
Kurwa... - wymamrotał raz jeszcze, wlepiając niebieskie oczy w twarz
Purdy'ego, ozdobioną głębokim rozcięciem i rozmytym makijazem. Chłopak
kopał sciane.
- Ciebie nie przykuli - zauwazyl cicho Biersack, potrząsając niechcący łańcuchem.
- Bo to nie ja rzucalem się jak popierdolony - wyszczerzyl się tamten.
- Idiota - Prorok wywrócił oczami. - Masz pomysł na ucieczkę?
Dewiant pokręcił smetnie głową i oparl się o przeciwlegla sciane.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz